Wszystko na mojej głowie

Kto z nas rodziców nie miał czasem poczucia, że wszystko jest na mojej głowie? Muszę pamiętać o wszystkim. Piorę, sprzątam, prasuję, zajmuję się dzieckiem, robię zakupy, jestem tragarzem, taksówkarzem, organizatorem kulturalno – oświatowym.

Czasami to przytłacza i wyczerpuje. Zwłaszcza jeśli oczekiwania innych są wygórowane, a my próbujemy za wszelką cenę udowodnić swoją wartość. Tylko czemu robimy to własnym kosztem? Bywa, że perfekcjonizm, potrzeba kontroli i bycia niezastąpionym zapędza nas w kozi róg. W tym wszystkim łatwo zapominamy o sobie i przestrzeni dla siebie. Zapominamy, że w momencie stania się rodzicem nadal jesteśmy kobietą lub mężczyzną, którzy mają swoje potrzeby. Jasne, że dziecko jest najważniejsze, ale pielęgnowanie, choć pewnie rzadsze i mniej troskliwe swoich pasji odpręża nas i relaksuje.

Kiedy spotykam się z rodzicami często mówią mi o swoich obowiązkach, ale kiedy pytam, co ostatnio zrobili dla siebie, długo się zastanawiają. Właśnie o tym m.in. był premierowy pruszkowski warsztat w ramach BoboCamp. Mamy wymieniały się swoimi doświadczeniami, wspólnie zastanawiałyśmy się nad pozycją w życiu, w której się znajdujemy i nad tym co i w jaki sposób chcemy osiągnąć.

W każdym momencie można znaleźć miejsce dla siebie, wygospodarować popołudnie, wieczór lub choćby dwie godziny tylko i wyłącznie dla siebie. Czasem trzeba coś przeorganizować, wynająć nianię na kilka godzin lub po prostu poprosić kogoś o pomoc. Za to oderwanie się od codziennej karuzeli i chwila wytchnienia są bezcenne. Dają dystans i energię na następne dni.
Trzymam kciuki za wszystkie podjęte decyzje, niech się zrealizują!

Comments are closed.